Menu Główne
Strona główna
Galeria
Klipy Wideo
Forum
Kontakt
Klub
Zarząd

Reklamy












Gości Online



Ogółem odwiedzin



Wiecej newsu
"Mecz niewykorzystanych sytuacji"
" LZS Mędrzechów - LZS Olesno 1:3 (0:0) "



Składy :
LZS: Krystian Broda - Grzegorz Jasak, Dariusz Jasak, Zbigniew Ziętara, Wojciech Ziętara - Piotr Łabuz, Jacek Sieradzki, Marcin Bożek, Łukasz Łabuz - Radosław Woliński, Piotr Kaczor.
Trener: Radosław Woliński

Olesno: Mateusz Wajda - Paweł Świętochowski, Bartłomiej Wilkosz, Daniel Lejkowski, Mateusz Marzec (81' Maksymilian Rzeszuto) - Bernard Patryjak, Mariusz Kądzielawa (78' Grzegorz Ziemian), Marcin Chłosta, Zbigniew Łos - Mateusz Kinel, Przemysław Szostak.
Trener: Mariusz Kądzielawa

Bramki:
0:1 Przemysław Szostak - 52 min
0:2 Zbigniew Łos - 64 min
0:3 Mateusz Kinel - 75 min
1:3 Jacek Sieradzki - 84 min

Sędziowali :
Paweł Gmyrek (Żabno)
Karol Bil
Rafał Mrówka

Widzów: 50

Cztery wygrane, tylko jedna porażka i bilans bramkowy 19:4. Takimi statystykami grając przed własną publicznością mogła pochwalić się nasza drużyna. Nic więc dziwnego, że w meczu z Olesnem to my byliśmy zdecydowanym faworytem. Niestety do tego spotkania przystąpiliśmy z wieloma problemami kadrowymi. Za granicę wyjechali Grzegorz Orszulak i Adam Sieradzki. Problemy zdrowotne z gry wykluczyły naszego bramkarza - Łukasza Ziętarę i awaryjnie pierwszy raz w meczu ligowym między słupkami musiał stanąć Krystian Broda. Zabrakło również Tomasza Tabora, Dawida Bańdo i pauzującego za kartki Michała Sieradzkiego. Ponadto 90 minut grał Wojciech Ziętara który po raz ostatni po boisku biegał 9 Września w meczu z Brzozą Brzezówka. Cały mecz musieliśmy więc radzić sobie w jedenastu bez graczy rezerwowych. Mimo to mędrzechowianie często atakowali, ale brakowało im wykończenia. Pojedynek był wyrównany, ale skuteczniejsi okazali się być goście.

Już w 2 minucie Olesno mogło wyjść na prowadzenie, na szczęście dla nas po zamieszaniu w polu karnym piłka trafiła w poprzeczkę. W 12 minucie z dystansu huknął Zbigniew Łos i piłka po palcach Krystiana brody znów trafia w tzw. 'tyczkę'. Po kwadransie dominacji gości, kolejne minuty to już znaczna przewaga LZS'u. W rolach głównych nasi dwaj skrzydłowi Piotr Łabuz i Łukasz Łabuz. Pierwszy z nich w 20 minucie świetnie przyjmował piłkę na klatkę piersiową i pozostało mu tylko umieścić futbolówkę w siatce, niestety nie trafił nawet w bramkę. Z kolei aktywny Łukasz Łabuz pomylił się nieznacznie uderzając z 14 metrów. Bramka wisiała w powietrzu ale nadal nikt nie mógł wpisać się na listę strzelców. W 33 minucie znów Piotr Łabuz uderza, a piłka odbija się od poprzeczki, następnie od słupka i zostaje wybita przez defensora. Niemoc strzelecka trwa nadal bo chwile potem Marcin Bożek również nie może pokonać Mateusza Wajdę, a piłka po raz kolejny zatrzymuje się tylko na słupku. Olesno również co jakiś czas groźnie atakowało ale i nasza bramka była jak zaczarowana. Do przerwy mimo kilku 100% sytuacji kibice nie obejrzeli goli.

W drugą część meczu lepiej weszli nasi gracze którzy szybko chcieli przerwać niemoc strzelecką. Niestety nadziali się na zabójczą kontrę. Stoperzy LZS'u nie zdołali przeciąć prostopadłego podania do którego dopada Przemysław Szostak i w sytuacji sam na sam rozwiązuje worek z bramkami. Niestety z worrka tego długo korzystali tylko gracze Olesna bo to oni w przeciągu 10 minut zdobyli jeszcze dwie bramki. Najpierw z 15 metrów piłkę tuż przy słupku zmieścił Zbigniew Łos. A kwadrans przed końcem błąd do tego czasu poprawnie broniącego Krystiana Brody wykorzystał Mateusz Kinel. Wydawało się, że wynik 0:3 dla gości już całkowicie 'zabił' ten mecz. Ostatnie minuty to jednak zmasowane ataki LZS'u i kontry rywali którzy kilka razy nieznacznie się mylili. Dla nas z dobrych pozycji wprost w Mateusza Wajde uderzał Radosław Woliński, a Łukasz Łabuz trafił w słupek. Wreszcie w 84 minucie nadeszła długo wyczekiwana bramka. Do końca za akcją poszedł Jacek Sieradzki który uprzedził golkipera przyjezdnych i głową skierował futbolówkę między słupki. Dwie minuty później 16-letni pomocnik zostaje faulowany w polu karnym i sędzia odgwizduje rzut karny. Do piłki podchodzi Piotr Kaczor i ...... strzela wprost w leżącego już na ziemi Mateusza Wajdę. W tym momencie powietrze całkowicie uszło z walczących mędrzechowian i goście dotrwali do końca bez straty kolejnego gola.

Kto wie jakby zakończył się ten mecz gdyby gospodarze złapali kontakt po wykorzystanym rzucie karnym. Do końca spotkania zostało by już minimum 5 minut ale być może, udałoby się doprowadzić do remisu. Niestety stało się tak jak się stało i nasi piłkarze mogą mieć pretensje tylko sami do siebie. Nie da się wygrać meczu gdy nie wykorzystuje się tylu znakomitych okazji. Za tydzień jedziemy do rozpędzonych Luszowic i oby nasze celowniki były dużo lepiej nastawione.

Seniorzy
Kadra
Tabela
Terminarz
Strzelcy/Asysty
Puchar Polski

Trampkarze
Kadra
Tabela
Terminarz
Strzelcy

Młodziki
Kadra
Tabela
Terminarz
Strzelcy

Orliki
Kadra
Wyniki
Strzelcy

Dziewczyny
Kadra
Wyniki
Strzelcy

Tenis Stołowy
Newsy
Kadra
Tabela 3 Liga
Wyniki 3 Liga
Tabela 5 Liga
Wyniki 5 liga
Tabela 4 Liga 014


Design by TSH , CSS script